Gadajcie sobie co chcecie, ale komedie romantyczne są cudowne!
Może trochę mieszają w głowie, są nierealne. Chociaż.. czy są takie zupełnie nierealne?
A może po prostu to my dokonujemy złych wyborów, idziemy po najłatwiejszej linii oporu..? Jak już ktoś się zainteresował to łapać, łapać, łapać! (to szczególnie o kobietach).
Hm.. Czy nie łatwiej czasem sprawdzić? Zastanowić się? I skończyć z wampiryzmem emocjonalnym?
Dziewczyny, błagam Was i proszę. Dostrzeżcie swoją wartość. On będzie żałował. Naprawdę będzie. Tylko musi mieć czego żałować!
Najpierw posprzątaj w swoim życiu, myślisz,że jak się z kimś zwiążesz nagle wszystkie Twoje problemy zostaną rozwiązane?
Jeśli wciąż nie spotykasz tego właściwego czlowieka, to znaczy,że tak nie jest.
Stąd mój apel, czekajcie. I módlcie się, byście nigdy nie były desperatkami. Bo to chyba najgorsze, co nas może spotkać. (wiem, co mówię!)
W końcu zjawi się MĘŻCZYZNA, nie jakiś gnojek,a mężczyzna, który powie:
"Wolę się kłócić z Tobą niż kochać się z inną."
Miejsce, gdzie zamierzam przelać swoją filozofię życia z nadzieją,że będzie to swoiste katharsis. Nie tylko dla mnie.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
niedziela, 25 marca 2012
Uczę się..
Pamiętasz kiedy ktoś Cię upokorzył? Kiedy totalnie się czymś podjarałeś, a ktoś po prostu podciął Ci skrzydła? Ja pamiętam. Pamiętam za dobrze.
I moim pierwszym wrażeniem była wielka pretensja, rzucanie mnóstwa wyzwisk pod adresem tego, kto to zrobił.(kto mnie zna wie, że ja już tak mam) Tylko nie wpadło mi do głowy,że tak miało być,że to miało mnie czegoś nauczyć. Może pokory? Nie wiem. Może. To się okaże. Ważniejsze jest nie to,czego miało nauczyć, a czego nauczyło.
I powtórzę za jednym z moich ulubionych wykonawców:
Uczę się,wiem,że nie zawsze muszę wygrywać.
Polecam
http://www.youtube.com/watch?v=2B8O67zYkYo
I moim pierwszym wrażeniem była wielka pretensja, rzucanie mnóstwa wyzwisk pod adresem tego, kto to zrobił.(kto mnie zna wie, że ja już tak mam) Tylko nie wpadło mi do głowy,że tak miało być,że to miało mnie czegoś nauczyć. Może pokory? Nie wiem. Może. To się okaże. Ważniejsze jest nie to,czego miało nauczyć, a czego nauczyło.
I powtórzę za jednym z moich ulubionych wykonawców:
Uczę się,wiem,że nie zawsze muszę wygrywać.
Polecam
http://www.youtube.com/watch?v=2B8O67zYkYo
środa, 21 marca 2012
Nie rozcieńczaj whisky!
Whisky to luksusowy alkohol. Trunek dla prawdziwych koneserów. Jest nawet nieodłącznym elementem wielu klasyków filmów, jak chociażby "Ojciec chrzestny". Jak pijesz go pierwszy raz, dosłownie wykręca Cię na wszystkie strony, bo jest cholernie mocny. Jednak jak już poznasz ten smak,zechcesz do niego wrócić. I może pijesz coś innego, ale whisky to zawsze będzie whisky.
Tak samo jest z wiarą. Ojciec Joachim Badeni napisał kiedyś w liście do anglikańskiego pastora, który poprzednio był dominikaninem, że nasza wiara jest jak "whisky on the rock", czyli niczym nierozcieńczone whisky z lodem. Klasyka.
Bo tak jest, tylko pytanie czy Ty naprawdę poznałeś smak wiary? Tak, ona Ci wykręci twarz, bo nie jest łatwa.Jak smak whisky zmienia sposób smakowania tak wiara powywraca Ci świat do góry nogami. Tylko,że po jej zasmakowaniu nic już nie będzie takie ramo.
Czy warto? Jeśli próbowałeś/aś whisky - odpowiedz sobie czy warto. :)
Tylko jak mówił o. Badeni to nasza wiara jest jak whisky on the rock, więc nie próbuj jej niczym rozcieńczać, bo straci sens. Bierz ją, taką jaka jest. Z lodem.
Tak samo jest z wiarą. Ojciec Joachim Badeni napisał kiedyś w liście do anglikańskiego pastora, który poprzednio był dominikaninem, że nasza wiara jest jak "whisky on the rock", czyli niczym nierozcieńczone whisky z lodem. Klasyka.
Bo tak jest, tylko pytanie czy Ty naprawdę poznałeś smak wiary? Tak, ona Ci wykręci twarz, bo nie jest łatwa.Jak smak whisky zmienia sposób smakowania tak wiara powywraca Ci świat do góry nogami. Tylko,że po jej zasmakowaniu nic już nie będzie takie ramo.
Czy warto? Jeśli próbowałeś/aś whisky - odpowiedz sobie czy warto. :)
Tylko jak mówił o. Badeni to nasza wiara jest jak whisky on the rock, więc nie próbuj jej niczym rozcieńczać, bo straci sens. Bierz ją, taką jaka jest. Z lodem.
wtorek, 20 marca 2012
I am back!
Po tak długim czasie postanowiłam wznowić działalność swojego bloga. Dlaczego?
Z pobudek egoistycznych:) mam nadzieję, że ten blog będzie dla mnie swoistym katharsis. Jeśli nie tylko dla mnie - moje serce się raduje!
Poza tym przymus zawsze przynosi odwrotny skutek. Przynajmniej w moim przypadku. Poprzednio musiałam pisać, wiedziałam,że będę podlegać ocenie. Teraz robię to z własnej, nieprzymuszonej woli.
Stwierdzam,że ten ekshibicjonizm internetowy z jakim się spotykamy w dzisiejszych czasach ma swoje podłoże w zwykłej ludzkiej samotności. Chcemy kreować się na tych fajnych, szalenie kreatywnych, zwariowanych, mających wielu znajomych. Super, tylko po co?
Czy naprawdę jest Ci to potrzebne? Akceptacja innych, skoro nie akceptujesz sam siebie?
Z pobudek egoistycznych:) mam nadzieję, że ten blog będzie dla mnie swoistym katharsis. Jeśli nie tylko dla mnie - moje serce się raduje!
Poza tym przymus zawsze przynosi odwrotny skutek. Przynajmniej w moim przypadku. Poprzednio musiałam pisać, wiedziałam,że będę podlegać ocenie. Teraz robię to z własnej, nieprzymuszonej woli.
Stwierdzam,że ten ekshibicjonizm internetowy z jakim się spotykamy w dzisiejszych czasach ma swoje podłoże w zwykłej ludzkiej samotności. Chcemy kreować się na tych fajnych, szalenie kreatywnych, zwariowanych, mających wielu znajomych. Super, tylko po co?
Czy naprawdę jest Ci to potrzebne? Akceptacja innych, skoro nie akceptujesz sam siebie?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


